Jak zostałem nasłuchowcem i nauczyłem się poprawnie logować łączności w zawodach krótkofalarskich w kategorii SWL

Na początku mojej przygody z krótkofalarstwem, kiedy nie byłem jeszcze pewien czy złapię bakcyla tego specyficznego hobby, a zarazem nie posiadałem jeszcze żadnego sprzętu radiowego nadawczo-odbiorczego postanowiłem zostać “nasłuchowcem” by ocenić “na ucho” jak wygląda praca operatora radiowego i sprawdzić czy radio uwiedzie mnie swoją magią. Korzystając z dobrodziejstwa Internetu zacząłem podsłuchiwać jak i o czym rozprawia się na pasmach…

Już pierwszej nocy, podczas przeskakiwania między relacjami, trafiłem na zawody i rozmarzyłem się, że kiedyś sam chciałbym wziąć w takich udział. W tamtym czasie brakowało mi jednak uprawnień, doświadczenia i sprzętu. Przeglądając dostępne mi, wówczas, źródła wiedzy uświadomiłem sobie, iż osoby wykonujące nasłuchy mogą, podobnie jak licencjonowani nadawcy, brać czynny udział w zawodach krótkofalarskich. Odkrycie to wywołało u mnie dreszcz emocji i chęć jak najszybszego “ogarnięcia tematu”. Jednocześnie dotarło do mnie, iż aktywność czysto nasłuchowa otwiera drzwi na poznawanie ciekawych miejsc i ludzi, oraz cieszenie się z otrzymywania kart potwierdzeń QSL za rejestrowane łączności (prowadzone nieraz pomiędzy odległymi krańcami Ziemi). Pozytywnie nakręcony i uzbrojony w podstawową wiedzę wystąpiłem z wnioskiem o nadanie mi numeru licencji SWL, aby stać się “oficjalnym” nasłuchowcem. Wniosek złożyłem w najbliższym oddziale terenowym Polskiego Związku Krótkofalowców. Znak licencji nasłuchowej (SP6-01-442) został nadany w ciągu dwóch dni, zaś na druk potwierdzający przyszło mi zaczekać kilka tygodni. Licencja taka to przepustka do świata radia, a za razem do fascynującej przygody z falami eteru, mieszczącymi dużo więcej niż znane wszystkim komercyjne stacje bradcastowe.

Aby stać się radioamatorem z prawdziwego zdarzenia, posiadającym pozwolenie radiowe i znak wywoławczy swojej radiostacji, oprócz pomyślnego zdania egzaminu państwowego na Świadectwo Radiooperatora i otrzymania Pozwolenia Radiowego, należy przyswoić sobie wiedzę praktyczną między innymi z zakresu procedur i przepisów operatorskich. Pomocne tu może być uczęszczanie do pobliskiego klubu, lub spotkania przy radiu z zaprzyjaźnionymi radioamatorami, którzy służą wiedzą i dośwadczeniem. Droga ta może być jednak zbyt wyboista dla osoby nie będącej jeszcze pewną czy chce zagłębić się w radioamatorstwo czy też nie.

Na częście nie trzeba rozpoczynać przygody z krótkofalarstwem od przymusowego stania się HAM’em. Można przecież zgłebiać tajniki radia krok po kroku… Proces ten polega na przyswajaniu wiedzy z literatury i/lub z Internetu oraz na aktywnym słuchaniu tego co dzieje się na pasmach. Poza wspomnianą nauką aktywność owa polega na słuchaniu, słuchaniu i jeszcze raz słuchaniu. Nie jest bowiem tajemnicą, iż każda godzina spędzona na słuchaniu radia kształtuje zdolność wychwytywania informacji z szumu, oraz wpływa na obycie ze sposobami przeprowadzania amatorskich łączności. Słuchanie wyrabia pojęcie na temat praktycznej strony hobby, stymuluje cierpliwość i trenuje uwagę.

W miarę rozwoju umiejętności strojenia radia, obsługi jego funkcji i rozumienia odbieranych informacji w naturalnej kolejności pojawia się chęć wzięcia udziału we współzawodnictwie polegającym na poprawnym zarejestrowaniu największej możliwej ilości najlepiej punktowanych łączności przeprowadzonych przez nadawców na zadanych pasmach, w zadanym czasie. Zawody to doskonały test radzenia sobie z radiem i odbieraniem informacji przekazywanych za pomocą eteru. Oczywiście na ostateczny wynik, jak zwykle, składa się wiele czynników jak na przykład: wykorzystywane radio, antena i okablowanie, propagacja, zaszumienie pasma, zdolność wyławiania informacji i rozumienia co się właściwie dzieje. Mimo to sama świadomość współzawodnictwa i marzenie o miejscu na podium stają się wystarczającą motywacją by dać z siebie wszystko, sprawdzić się w boju i być lepszym od innych.

Po okresie “próbnej” aktywności polegającej na odsłuchu za pośrednictwem Internetu (WebSDR) mając w ręku licencję nasłuchową postanowiłem przesiąść się na sprzęt, który można zabrać ze sobą wszędzie, który nie wymaga bycia on-line i umożliwi, w miarę niskim kosztem, odbiór sygnałów radiowych w pasmach amatorskich. Rozwiązaniem, które okazało się być doskonałym dla mnie, był zakup odbiornika światowego Tecsun PL-660 pokrywającego wymagane pasma i mającego wejście na zewnętrzną antenę typu long-wire, demodulującego sygnały emitowane jednowstęgowo (SSB). Sprzęt ten działa z akumulatorów i idealnie nadaje się do nasłuchu emisji głosowych tak w domu, jak i w terenie.

Instalacja zewnętrznej anteny polegająca na rozwinięciu kilkunastu metrów dostępnego przewodu głośnikowego wzdłuż drewnianego płotu i podłączeniu jej poprzez wtyk mini jack mono do radia otworzyła nowy rozdział pracy z radiem. Okazało się, że możliwe jest odbieranie (wprawdzie z różnym skutkiem, ale jednak) stacji nadających w pasmach 160[m], 80[m] i 40[m]. Po zaopatrzeniu się w zeszyt i długopis rozpocząłem wieczorne sesje nasłuchowe podczas których starałem się wyławiać znaki zasłyszanych stacji, przekazywane raporty oraz sens rozmów prowadzonych pomiędzy operatorami. Z zaskoczeniem obserwowałem jak moja zdolność dekodowania informacji z zaszumionego kanału wzrasta z każdym kolejnym dniem, a potem tygodniem słuchania. Log nasłuchowy zaczął przybierać na objętości zaś coraz mniej rejestrowanych łączności miało dopisany znak zapytania – oznaczający niepewność odebrania którejś z informacji. Radio oczarowało mnie…

Z czasem jak doskonaliłem obsługę odbiornika, uczyłem się literowania i chłonąłem wiedzę związaną z przygotowywaniem się do egzaminu na Świadectwo Operatora Urządzeń Radiowych w Służbie Radiokomunikacyjnej Amatorskiej zapragnąłem sprawdzić się w zawodach. Ze względu na brak możliwości ciągłego zajmowania się radiowym hobby nastąpiła u mnie mała przerwa i do tematu powróciłem dopiero po pewnym czasie. Zarezerwowałem sobie czas i wziąłem udział w swoich pierwszych zawodach nasłuchowych zorganizowanych przez Skierniewicki Klub Krótkofalowców SP7PBC. To była Noc Muzeów.

Regulamin zawodów przewidywał jasne zasady punktowania i czas trwania zawodów. Zegar wybił godzinę startu i aktywność w paśmie 80[m] wzrosła. Pojawiły się stacje contestowe i rozpoczęło się rejestrowanie punktowanych łączności…

Korzystając z dostępnego mi odbiornika i prowizorycznej anteny (przymocowanej do drewnianego płotu okalajacego ogród wewnątrz osiedla dwupiętrowych domów wielorodzinnych) rozpocząłem jazdę po częstotliwościach pasma 80[m] i notowanie zasłyszanych korespondencji w zeszycie. Mając w pamięci wiadomości zdobyte do tej pory usilnie starałem się wyłapać jak najwięcej informacji. Dane, które zapisywałem to: czas łączności (początek i koniec w UTC), znaki korespondentów (zaznaczałem także kto wołał, a kto odpowiadał), raporty RS, numery łączności każdej ze stacji, skróty gmin (z których pracowały stacje) oraz częstotliwość (i emisję, ale ta była stała: LSB). Kilkukrotnie zdarzyło się tak, że nie byłem w stanie rozszyfrować którejś z kluczowych danych jednego z korespondentów i taka łączność lądowałą w koszu. W miarę upływu czasu aktywność na paśmie zaczęła opadać i aktywnych pozostało tylko kilka stacji aktywnie wołających. Większość łączności bowiem zrealizowano w początkowej fazie zawodów i sieć możliwych do “złapania” kontaktów wysyciła się. To tu, to tam pojawiały się stacje włączające się do zawodów spóźnione i zaliczające kolejne łączności ze stacjami wciąż jeszcze aktywnie wołającymi. Przemiatanie po paśmie dawało już coraz mniejsze efekty i zawody zbliżały się ku końcowi. Log, który wykonałem wydawał się być imponujący, jak na pierwsze zawody, i byłem bardzo zadowolony z faktu, iż poradziłem sobie z notowaniem na bieżąco zasłyszanych informacji. Udział w tych zawodach umożliwił mi sprawdzenie się w boju oraz usystematyzowanie sposobu zapisu danych, tak by potem dało się je odczytać i odpowiednio przyporządkować.

Ponieważ przed zawodami nie udało mi się ustalić jakie oprogramowanie (poza notatnikiem i Excellem) będzie najlepsze do zalogowania łączności w kategorii SWL rozpocząłem poszukiwanie takowego w Internecie tuż po zakończeniu. Zorientowałem się, że właściwie kategoria nasłuchowa jest zaniedbana i nawet najpopularniejsze programy logujące nie udostępniają (przynajmniej w standardowym wydaniu) opcji zapisu łączności dla nasłuchowca. Po pewnym czasie natknąłem się na prosty logger autorstwa SP7DQR o nazwie SWL_DQR_Log. Jest to maksymalnie uproszczony logger dla nasłuchowców, z którym praca jest intuicyjna i polega na wpisywaniu kolejno znaków, raportów oraz danych kontrolnych stacji przeprowadzających QSO. Jako, że dodatkowym wymogiem zawodów było udostępnienie pliku raportu w formacie Cabrillo ucieszyło mnie to, iż omawiany program udostępnia taką funkcjonalność. Generowany plik wynikowy zawiera zrzut danych dotyczących każdego QSO w układzie wierszowym. Każdy wiersz, poza nagłówkiem (częstotliwość, emisja, data i czas), składa się z dwóch części zawierających dane dotyczące poszczególnych korespondentów. Są to: znak, raport RS oraz dane kontrolne. Przykładowy wiersz zaprezentowany jest poniżej.

QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 3Z3AHK       59     014NL06 SP4JSJ       59     007OU01

Jakież było moje zdziwienie, gdy po przesłaniu wyeksportowanego pliku na platformę LogSP okazało się, że zdobyłem zaledwie kilka punktów, a większość zalogowanych QSO została oznaczona jako DUPE (duplikat) za które otrzymałem 0 punktów. Poniewaz w logu nie wystąpiła ani jedna łączność powtórzona pomiędzy dwoma takimi samymi stacjami wysłałem email do organizatora i zaczęła się dyskusja na temat tego co to jest poprawny nasłuch SWL i jak powinien być zalogowany…

Wyjaśnianie sprawy zajęło wiele godzin i wymagało sporo dyskusji, analizy logów z kategorii SWL, oraz wskazania ewidentnych błędów także w logach innych uczestników. W końcu jednak uzyskałem wiedzę pozwalającą mi ostatecznie przygotować poprawny plik dziennika zawodów, za który policzono punkty zgodnie z oczekiwaniami.

Oto esencja wiedzy związanej z poprawnym logowaniem łączności dla krótkofalowców-nasłuchowców:

  • nasłuch dowolnej stacji realizującej QSO to osobny wpis w programie logującym (oznacza to, że jeśli usłyszy się poprawnie relację obu stacji mamy do zalogowania dwa nasłuchy),
  • zalogowanie nasłuchu tylko jednej ze stron QSO jest jak najbardziej poprawne w przypadku SWL’a i nie trzeba dysponować informacjami emitowanymi przez “drugą stronę”, aby nasłuch został zaliczony (dla tego warto starać się wyłowić informacje choćby jednej ze stacji),
  • za poprawny nasłuch uznaje się zalogowanie wszystkich wymaganych informacji emitowanych przez słyszaną stację (znak, raport, dane kontrolne),
  • w pliku dziennika w pierwszej kolejności powinny znaleźć się dane dotyczące przeprowadzonego nasłuchu, dalej dane naszej stacji lub coś fikcyjnego (dane te nie są brane pod uwagę w przypadku SWL, zaś kolejność jest odwrotna w porównaniu z logami nadawców, gdzie stacja twożąca log jest zapisana na pierwszym miejscu – na drugim zaś dane stacji z którą przeprowadzono QSO),
  • punkty za zalogowane łączności i duplikaty liczone są osobno dla każdej ze stacji w logu (czyli duplikat nie powstaje na zestawie stacji z każdego wiersza logu, a na danych pojedynczej stacji z pierwszej części wiersza – dla tego, że SWL loguje nasłuchy każdej radiostacji z osobna).

Poniżej zamieszczam przykład części loga powodującego błędne naliczenie punktów i duplikatów, oraz wersji poprawionej umożliwiającej poprawne rozliczenie zawodów. Dodatkowo umieściłem wersję optymalną nie zawierającą duplikatów. Warto zwrócić uwagę na komentarz odnośnie poprawionej wersji. Jest on bowiem wynikiem opisywanych dyskusji i przytoczonych powyżej wniosków na temat układu QSO w logach SWL. Dla uściślenia dodam, że kolejność wpisywania stacji w programie logującym była taka, że na pierwszym miejscu podawałem dane stacji wołającej, zaś na drugim miejscu dane stacji odpowiadającej.

QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 3Z3AHK       59     014NL06 SP4JSJ       59     007OU01
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1613 SN5S         59     019MZ02 SP6MN        59     008OY03
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1614 SN5S         59     020MZ02 SP9NLU       59     018RS01
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 HF9MUZEUM    59    012GE01M SP9PBU       59     008KR11
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1621 HF9MUZEUM    59    015GE01M SP7A         59     014PB02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1633 SP4JSJ       59     030OU01 SQ7SAX       59     010DD04

Log przesłany do oceny skonstruowany jak powyżej nie da oczekiwanej liczby zaliczonych nasłuchów, a co za tym idzie należnych punktów w zawodach. Związane jest to przede wszystkim ze sposobem zapisu “załyszanych” łączności w wynikowym pliku Cabrillo. Aby być w stanie przygotować odpowiedni plik należy zastosować się do następujących zasad.

  • Po pierwsze pod uwagę brane są wyłącznie znaki będące jako pierwsze w wierszu (i ich dane kontrolne). Z tego względu nasłuchy stacji pojawiających się jako drugie, a nie występujące nigdzie indziej w logu na pierwszym miejscu w ogóle nie wejdą do punktacji.
  • Po drugie każda stacja pojwiająca się ponownie na pierwszym miejscu w innym wierszu oznaczana jest jako duplikat i także nie jest liczona.
  • Po trzecie nie ma kompletnie znaczenia co znajduje się w drugiej części każdego wiersza, czyli w moim przypadku dane stacji odpowiadającej. Ze względu na ignorowanie tych informacji w logach SWL mogą się tam znaleźć dowolne statyczne dane lub inne prawdziwe dotyczące choćby naszej stacji nasłuchowej.
  • Po czwarte nie ma potrzeby logowania nasłuchu każdej ze stacji biorącej udział w QSO. Dzięki temu jesteśmy w stanie otrzymywać punkty za odebranie wszystkich informacji tylko tej radiostacji, którą dobrze usłyszeliśmy (w moim przypadku przepadło kilka punktów ponieważ mój stan wiedzy nakazywał logowanie wyłącznie wówczas, gdy miałem pełe informacje odnośnie obu korespondentów).

Poprawiony log pozwalający na maksymalne zaliczenie punktów zaprezentowany jest poniżej. Skonstruowany jest tak, że każde QSO zapisane jest w dwóch rekordach z zamienioną kolejnością. Pamiętając o tym, że w przypadku logu SWL pod uwagę brane są tylko dane stacji występującej jako pierwsza w wierszu taki zabieg powoduje zaliczenie dwóch nasłuchów. Oczywiście druga część każdego z wierszy loga nie ma znaczenia dla tego też nie wysilałem się, aby wpisywać tam jakieś arcymagiczne informacje. Chodzi tu głównie o to, że poprawnie napisany program logujący dla SWL’a powinien umieszczać tam jakieś predefiniowane informacje.

QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 3Z3AHK       59     014NL06 SP4JSJ       59     007OU01
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 SP4JSJ       59     007OU01 3Z3AHK       59     014NL06
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1613 SN5S         59     019MZ02 SP6MN        59     008OY03
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1613 SP6MN        59     008OY03 SN5S         59     019MZ02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1614 SN5S         59     020MZ02 SP9NLU       59     018RS01
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1614 SP9NLU       59     018RS01 SN5S         59     020MZ02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 HF9MUZEUM    59    012GE01M SP9PBU       59     008KR11
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 SP9PBU       59     008KR11 HF9MUZEUM    59     012GE01M
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1621 HF9MUZEUM    59    015GE01M SP7A         59     014PB02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1621 SP7A         59     014PB02 HF9MUZEUM    59     015GE01M
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1633 SP4JSJ       59     030OU01 SQ7SAX       59     010DD04
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1633 SQ7SAX       59     010DD04 SP4JSJ       59     030OU01

Oczywiście i w tym logu pojawiają się duplikaty jednak, o ile nie mają one negatywnego wpływu na punktację (w przypadku omawianych zawodów nie miały – dostarczały informacji krzyżowych do analizy innych logów), można je zostawić.

Poniżej przedstawiony jest zoptymalizowany log, nie zawierający duplikatów i dający maksymalną liczbę punktów. Usunięte zostały rekordy duplikaty.

QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 3Z3AHK       59     014NL06 SP4JSJ       59     007OU01
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1610 SP4JSJ       59     007OU01 3Z3AHK       59     014NL06
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1613 SN5S         59     019MZ02 SP6MN        59     008OY03
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1613 SP6MN        59     008OY03 SN5S         59     019MZ02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1614 SP9NLU       59     018RS01 SN5S         59     020MZ02
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 HF9MUZEUM    59    012GE01M SP9PBU       59     008KR11
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 SP9PBU       59     008KR11 HF9MUZEUM    59     012GE01M
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1621 SP7A         59     014PB02 HF9MUZEUM    59     015GE01M
QSO:  3500 PH 2019-05-19 1633 SQ7SAX       59     010DD04 SP4JSJ       59     030OU01

Tak zoptymalizowane logi były również dostarczane przez zawodników – słowem: kto wiedział jak logować ten wiedział 🙂 Jest tylko jeden problem z tak wyczyszczonym dziennikiem. Jeśli z jakichś względów któryś z nasłuchów posiada błędne dane to nie zostanie on zaliczony. W przypadku wersji wcześniejszej coś co mogłoby być duplikatem będzie miało policzone punkty w przypadku gdy poprzedzający nasłuch danej stacji był pierwszym w logu i posiadał błędy dające brak punktów. Stąd wniosek, iż o ile duplikaty nie stanowią problemu nie przejmujemy się nimi i pozostawiamy je w logu!

A co w przypadku, gdy dało się usłyszeć tylko jedną ze stacji? Czy można zalogować taki nasłuch? Nie ma problemu (teraz to wiem)! Przykładowy wpis może wyglądać następująco:

QSO:  3500 PH 2019-05-19 1619 SP6HFE       59     001WR08 TEST         59     000AB00

Tak uzbrojeni w wiedzę z zakresu logowania nasłuchów radioamatorskich jesteśmy w stanie poprawnie przygotowywać pliki wynikowe podlegające ocenie. Dobra praca podczas zawodów opatrzona właściwym plikiem dziennika na pewno przyniesie dużo satysfakcji i umożliwi bezbłędne i szybkie rozliczenie współzawodnictwa.

Mam nadzieję, że informacje zawarte w tym artykule będą pomocne przy stawianiu pierwszych kroków w dziedzinie zawodów nasłuchowych SWL, zaś przytoczona historia stanie się inspiracją dla osób zastanawiających się nad rozpoczęciem podróży w świat radia i zachęci do zgłębiania wiedzy na temat jego tajników, a w efekcie do wzięcia udziału w zawodach i być może pójścia jeszcze o krok dalej…

Do usłyszenia!